|
OTWIERACZY 02 - "Słubfurcka bożenarodzeniowa piekarnia " |
|
|
Tym razem studenci postanowili sprawdzić się w sztuce kulinarnej. Przez trzy dni ludzie przechodzący ulicą Große Scharrnstraße mieli możliwość zakupu własnoręcznie zdobionych bożenarodzeniowych serc z piernika. Piekarnia otwarta była w grudniu, w godzinach od 9 do 11-tej. Pyszny zapach piekarników rozciągał się na całą ulicę. Studentci otworzyli nie tylko słubfurcką bożenarodzeniową piekarnię w lokalu, w którym poprzednio znajdowała się lodziarnia pod nazwą "Polarny Niedźwiedź", ale również wielokrotnie piec jak i usta niemiecko-polskich klijentów. Pomysł został bardzo otwarcie przyjęty i bardzo dużo było zamówien na specjalne piekarniki. Dzięki temu Opener-projektowi studenci otworzli swoje umysły na zupełnie coś nowego, coś co zupełnie oddalone było od rzeczywistości. Karolina Jurak und Erik Malchow
Czy jedząc bułkę myślałeś kiedykolwiek o osobie, która ją zrobiła? Może ktoś nie spał całą noc, abyś właśnie Ty mógł zjeść pyszne śniadanko? Czy jedząc śniadanie wykrzyknałeś choć raz "jaka ładna bułka! Ciekawe kto ją upiekł?" Nie? Przyznam się, że ja też nigdy nie myślałam w ten sposób. Kupowałam pieczywo i po prostu jadłam. Nie wiem dlaczego ale bułki mają w sobie coś anonimowego. Z jednej strony jest ich tyle rodzai , z drugiej strony bułka to bułka i nikt się nad nią nie zastanawia. Pewnie pytasz się w tym momencie, co się w moim zyciu zmieniło i dlaczego zaczełam myśleć o bułkach w inny sposób? Pewnego listopadowego dnia postanowiliśmy z kolegą otworzyć świąteczną piekarnię pierników. Nie mieliśmy nic- pomieszczenia, pieca, produktów, doświadczenia. I chyba ten brak wszystkiego był dla nas najlepszą motywacja. Wszystko trzeba było zdobyć samemu. Dzięki pomocy dobrych ludzi szybko znalazł się piec, pomieszczenie, mogliśmy kupić produkty... Trochę gorzej było z doświadczeniem. Pierwsze pierniki były bez jajek i proszku do pieczenia. Nie wiedzieliśmy jak długo powinno się je piec, dlatego też pierwsza tura bardziej przypominała małe węgielki niż to, co było w przepisie. Nie trwało to jednak długo. Jak mówi stare przysłowie: "Cwiczenie czyni mistrza", po kilku próbach i po dodaniu do ciasta wszystkich składników udało się! Pierniki nadawały się do jedzenia. Pieczenie tak nas wciągneło, że piekliśmy całą noc. Jeżeli w dniach od 9-11 grudnia przechodziłeś przez ulice Scharrn i nie zauważyłeś naszej piekarni, wiedź, że dużo straciłeś. Nasze pierniki były inne niż wszystkie- każdy był inny, do tego można było sobie zamówic piernik indywidualny- ze specjalnym napisem i przybraniem. A po trzech dniach cieżkiej pracy bułki przestały być dla mnie anonimowe...
|